“Piszę w pierwszej osobie z dużą liczbą zer”

Kryminały szwedzkie Możliwość komentowania “Piszę w pierwszej osobie z dużą liczbą zer” została wyłączona 14

Rozmowa z Agnieszką Mirahiną, jedną z niewątpliwie najciekawszych postaci w młodej poezji polskiej. Zakorzeniona w historii, formie i języku, zachłyśnięta jego nieskończonymi możliwościami, w niespotykany sposób snuje swoje dziwaczne, nierzadko chorobliwe historie. I zaraża kolejnych czytelników bezpretensjonalnością. Z poetką rozmawia Magda Łuka

Po Połowie 2009, wcześniej opublikowanym arkuszu i w końcu debiucie książkowym (tom Radiowidmo), naturalną koleją rzeczy stałaś jedną z bohaterek tegorocznego, zakończonego niedawno Portu Wrocław. Jakie wrażenia?

Przednie, ludzie podchodzili do mnie, mówili, że to coś zupełnie nowego. Cieszę się.

Twoja poezja zdaje się nie mieć w sobie nic z oszustwa. Żadnej wydumanej stylizacji, schlebiającej czytelnikowi konwencji, pretensjonalności – „literackie mięso” podane saute. Co zdecydowało o takiej stylistyce?

W 2005 roku zaczęłam pisać blog. Nazywałam go literackim i początkowo nie były to wiersze, tylko krótkie notki. Jest też i druga przyczyna – nie czytam poezji. Ostatnio dopiero częściej zdarza mi sięgać po wiersz, z powodu przebywania w środowisku literackim no i z racji studiów – jestem teraz na specjalizacji krytyka literacka na polonistyce wrocławskiej, a obecny semestr jest poświęcony poezji właśnie… nudy na pudy:) Żartuję sobie, ale faktycznie trochę męczę się na tych zajęciach.

Co inspiruje Agnieszkę Mirahinę. Pytam nie tylko o literaturę?

Kobiety i języki. Języki obce pod względem fonetycznym, a polski pod każdym, semantycznym, składniowym i tak dalej.

Motyw „zatraconego romantyzmu” często jednak pobrzmiewa w tej twórczości. To wynik jakiejś podskórnej nostalgii?

Tak jest, jak również przestarzałego sposobu, w jaki pracuję. Sposobu z romantycznym rodowodem. Kiedy przystępowałam do pisania pierwszej książki, to na 2 miesiące musiałam zerwać kontakty, nie spotykać się z ludźmi. Za dnia czytałam książki, a wieczorem pisałam, szczególnie kiedy cisza była największa, czyli gdzieś koło 2, 3 w nocy. Cisza, ekran laptopa, słowa, wszystko to stawało się hipnotyzujące. Jakoś po miesiącu byłam już tak doskonale odizolowana, że myślałam tylko kategoriami wiersza i pisanie stało się łatwe, mogłam pisać za dnia. Tak więc włóczyłam się po Warszawie, chwytałam słowa, zapisywałam te „odłamki” w telefonie, a potem, już w domu, pisałam, łączyłam słowa, patrzyłam, jak zaczynają ze sobą grać. No i tak powstało „Radiowidmo”, pierwsza książka.

Jaki jest Twój stosunek do liryki kobiecej i czy w ogóle, na własny użytek, dokonujesz takiego rozróżnienia? Jeśli tak – gdzie jest w niej miejsce dla Mirahiny?

Nie dokonuję. Nie przepadam za poezją, prawie nie czytam. Piszę, ale nie czytam. Czytam prozę, ale z kolei nie potrafiłabym napisać nic prozą.

Spora część Twoich wierszy wydaje się być wypadkową skrupulatnie przeprowadzonej analizy, ale to skondensowana forma i maksimum treści ujmują w nich szczególnie. Czy samą syntezę traktujesz więc jako środek wyrazu? I skąd w ogóle tak silna jej potrzeba?

Zdania są ujmujące, kiedy są zwarte. Ciekawi mnie kwestia przysłów, sloganów i haseł w wierszu. Bardziej dbam o styl, niż treść w wierszach. Treść leży w gestii czytelnika, nie mojej. Dlatego ważne wydają mi się takie cechy wiersza, jak: lekkość, płynność, multum skojarzeń, płynące z konotacji, łączliwości wyrazów. A więc składnia i fonetyka wiersza, jego brzmienie. Wiersz musi mieć choćby szczątkową melodię. Jest w tym jakaś sloganowość, prawda? A więc i coś z magii, sztuki perswazji. W końcu slogany należą do tzw. „residuum oralnego” naszej kultury, tego co przeciwstawianie jest innej cesze – „piśmienności”. Odnoszę się teraz do badań poczynionych przez Milmana Parry’ego, badacza analizującego Illiadę i Odyseję. A więc, takimi pokrętnymi drogami, drogą naukowego językoznawstwa – poprzez zainteresowanie mnemotechniką w poezji, orientacją na konkret, a nie abstrakt, rezygnację z bardziej rozbudowanych struktur logicznych – wracam do Homera.

Twoje teksty często pisane są w pierwszej osobie, jak bronisz się przed popadnięciem w banał liryki wyznania? Wiadomo, że to zmora wielu poetów.

Nie daj się proszę zmylić gramatyce: nie ma mnie w moich tekstach, bez względu na to, czy pisane są w pierwszej osobie, czy nie. Lubię odczłowieczać swoje teksty. Jak już zaznaczyłam, traktuję wiersze jako sztukę perswazji, zjawisko języka, a nie jako „wyrażanie siebie”. Kluczową rolę w tym wszystkim odgrywa komputer, bo inaczej się pisze na papierze, inaczej w środowisku Worda. Powiem więcej, obecnie nie potrafiłabym napisać żadnego wiersza na papierze. Tylko komputer ma na mnie hipnotyzujący wpływ i hipnotyzująca staje się praca nad tekstem w takiej właśnie elektronicznej formie. Wolę mówić, że piszę w pierwszej osobie z dużą liczbą zer.

Wiem, że to nieprofesjonalne pytanie, ale zwykle nurtujące najbardziej – ile z Ciebie odziedziczył Twój bohater liryczny?

Siłę skojarzeń. Ich mnogość. To przede wszystkim. Poezja jako styl i wiersz jako technika dobrze korespondują z chaosem, który mam w głowie i nad którym, paradoksalnie, panuję pisząc.

Nie obawiasz się, że wyczerpie się w końcu cielesno – wojenno – rewolucyjne, główne źródło inspiracji Twojej poezji albo z czasem przestanie po prostu intrygować? Co masz w odwodzie?

Źródła, o których mówisz, nie są już tymi, z których obecnie korzystam. Teraz bardziej język, niż opowiadanie historyjek. Więcej satysfakcji daje mi praca z językiem, siła sloganu. Jego bezwzględność i magia.

A jak rozumiesz stale dyskutowaną w literackich kręgach odpowiedzialność za tekst?

Żeby nie puścić śmiecia.

Agnieszka Mirahina
Bez konserwantów: noc benzynowa

wszystkie połączenia są nerwowe pięści gołe ciało
dostaniesz w brezencie delikatne jak pastel słuchaj

ostatnia stacja jest benzynowa

dzień tu przyjdzie od złodziei ta psia wachta czarna
noc zduszona sina czy trzęsiesz się wciąż tobołku?

swoim drobnym ciałem, swoją częścią miasta? słuchaj
ciało dostaniesz w brezencie linie lotnicze i papilarne ręce grzej

nad palnikiem czarne rdzawe sine twarde rękawice owiń i skręć

wysadzą cię na stacji. jakieś uwagi? odwagi. wszystkie stacje
maluje hopper. w taką noc tylko hopper maluje je wszystkie

“Piszę w pierwszej osobie z dużą liczbą zer”
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Author

Related Articles

Back to Top