KONKURS z książką Larsa Billa Lundholma

Konkurs trochę inny niż to bywało wcześniej, bo tym razem chciałabym od Was wyciągnąć  krótkie historie o książkach.

Jakie zasady:

Napisz krótko (maksymalnie 800 znaków) o książce, która rozbudziła w Tobie
uwielbienie do skandynawskich kryminałów. Swoją relację umieść w komentarzu pod wpisem konkursowym, następnie możesz namówić przyjaciół aby plusowali Twoją odpowiedź, co może (ale nie musi) pomóc mi w wyborze zwycięzcy.

Do kiedy:

Konkurs potrwa do poniedziałku 15 września br. do godziny 15:00, późnym wieczorem natomiast ogłoszę dwójkę zwycięzców.

Nagrody:

Do wygrania są dwie książki Larsa Billa Lundholma „Dobra dziewczyna” ufundowane przez Wydawnictwo Filia i szwedzkie kryminały 🙂

Powodzenia!

— A K T U A L I Z A C J A —

Książki wygrywają Ma_Ruda i magnes72! Gratulacje!

Podobne wpisy

Ten wpis został opublikowany w kategorii Konkurs i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Sylwia F.

    „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Słyszałam o niej wiele, w końcu wpadła mi w ręce i… okazała się rozczarowująca. Ale trzymałam się przeczytanej gdzieś zasady, aby przetrwać przynajmniej pierwsze 50 stron, więc brnęłam naprzód. 100 stron. I dopiero wtedy mnie wciągnęło. I tak trzyma do dziś. Larsson, Lackberg, Nesser, Edwardson, Nesbo, Mankell… długo by wymieniać.

  • pestka502

    „Księżniczna z lodu”. Ten tytuł rzucił mi się w oczy kilka razy zanim spotkałam ją na półce w Empiku. Strona na stroną, w autobusie, pociągu, na zajęciach, wszędzie.. kolejne części kupowałam już hurtowo, po 2-3 sztuki. A potem wpadł Mankell, Nesbo, Larsson, Nesser. Wiem, że gdy wyprowadzę się na swoje to obowiązkowym elementem będzie biblioteczna z kryminałami. Kocham ten wciągający motyw i ciekawość, co wydarzy się na kolejnej stronie, jakie będzie rozwiązanie.. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania książek, w szczególności kryminałów 🙂

  • Robert

    Hmmm moje czytanie kryminałów zaczęło się nie do końca od tej strony co powinno ale spowodowało że wsiąkłem w ten klimat. Mianowicie poprzez muzykę z tych mocniejszych rejonów brzmieniowych głównie ze Szwecji co z kolei zafascynowało mnie by poznać trochę sam kraj w którym się zakochałem a do sięgnięcia po książki z tamtych rejonów zainspirował mnie film który widziałem kilka lat temu „Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet” i spodobał mi się do tego stopnia że kilka dni później kupiłem całą trylogię Larssona i tak kartka po kartce, książka po książce coraz bardziej pochłaniał mnie ten świat skandynawskich kryminałów i już pewnie się to nie zmieni. Każda kolejna nowa książką która się pojawia z tamtych rejonów sprawia że moja fascynacja skandynawską literaturą nie maleje a wręcz wzrasta.

  • turbooo

    Zaczęła się przez czysty przypadek :v Gimnazjalista, w wakacyjny deszczowy dzień, chwilowo pozbawiony prądu. Taka „mieszanka” spowodowała drastyczny, z punktu widzenia gimnazjalisty, krok – sięgnąłem po „znienawidzoną” książkę. W rękę wpadły „Psy z Rygi” Henninga Mankella. Wtedy nazwisko, a tymbardziej tytuł nie mówiły mi zupełnie nic. Książka wciągneła na tyle, że została przeczytana na raz. Genialny, legendarny już styl Mankella i mroczny klimat państw byłego bloku wschodniego z początku lat 90-tych robią robotę. Warto było „stracić prąd” na jeden dzień :v

  • Paulina Krawczyk

    Moja pasja do skandynawskich kryminałów zaczęła się tak naprawdę od serialu – Wallander. Niedługo potem dowiedziałam się, że ten serial powstał na podstawie sagi, którą postanowiłam jak najszybciej przeczytać. Jako, że byłam wtedy w gimnazjum, to niestety musiałam zrezygnować przez to z czytania lektur;) Byłam w szoku, gdy zdałam sobie sprawę jak szybko przeczytałam wszystkie części. Skandynawie kryminały mają ten niepowtarzalny klimat, którego nie spotkałam jeszcze w żadnych innych książkach, dlatego cały czas szukam nowych pozycji.

  • magnes72

    Stada drozdów przelatują nad zwłokami, o, ironio, miłośnika ptaków nadzianego na ostre pale.

    Właściciel kawiarni zostaje znaleziony w lesie. Nie żyje wprawdzie, jednak stopień wychudzenia dowodzi uzmysławia ogrom cierpień, jakich doznał przed śmiercią.

    Bestialstwo, okrucieństwo, wściekłość.

    I on. Komisarz Wallander, który nawet przy ogromie dobrej woli nie pisuje się w wyobrażenie o rzutkim, przystojnym detektywie. On bowiem ma życie prywatne w kompletnej ruinie, obżera się fast foodami, nadużywa alkoholu, ma kłopoty ze zdrowiem. I przenikliwy umysł oraz niebywałą intuicję. Jest wyjątkowy, bo… ludzki i prawdziwy.
    To była moja inicjacja w świecie skandynawskim kryminałów. Potem były następne, także Mankella i innych, filmy, seriale.
    Urzekła mnie atmosfera, ten smutek, rozważania natury egzystencjalnej, o adrenalinie podczas czytania nie trzeba chyba pisać; to oczywiste.
    „Nic nie jest takie, jakim się wydaje” – mówi Wallander. Nie jestem fanką „złotych myśli”, z tą się utożsamiam.

  • Ma_Ruda czyta

    Wszystko zaczęło się od „Fałszywego tropu” Henninga Mankella. Byłam na wakacjach i właśnie skończyły mi się zapasy książkowe. Zaczęłam szperać po biblioteczce siostry. Wyciągnęłam Mankella. Nic mi nie mówiło to nazwisko. I do tego jeszcze kryminał – przecież ja nie cierpię kryminałów. No dobra, niech stracę – pomyślałam. To było na dwa dni przed moim wyjazdem do domu. W te dwa dni pochłonęłam dwie książki. Tak się to zaczęło. Najpierw cała seria o Kurcie Wallanderze, potem Trylogia Larssona, a potem poszło  Teraz zaczytuję się skandynawskimi kryminałami z przyjemnością.